Z pewnością potrafię zmusić konia do przyjęcia odpowiedniej pozycji siłą i narzędziami, ale to potrafi każdy, byle prostak i głupiec. Sztuką jest skłonić konia, by zrobił to sam z własnej woli i w zgodzie z jego naturą. Gdzie kończy się przemoc, tam zaczyna się współpraca.
Czysty sport na prochach?
RSS
niedziela, 18 marca 2012
Na fejsie

Dochodzę do zdrowia a tymczasem nasza stajnia dorobiła się fanpage za sprawą ofc Artura. Jeszcze trochę i będę musiała Cejlonowi wygolić na zadzie powered by zabart.com :)

Lubcie nas, czyli Stajnie Mała Ruś na facebooku, co? :)

http://www.facebook.com/StajniaMalaRus




niedziela, 11 marca 2012
A ty wiej

Taki to on już jest... medialny. Zdjęcie zrobione przez nie mniej medialnego Artura podczas wywiadu, którego Cejlon udzielał Michałowi - mojemu bratu.

Dziś wiało okropnie. W stajni tak trzeszczały drzwi i inne dziury, że zastanawiałam się poważnie, czy wsiadać. Co w ogóle robić? No ale tak, koń już był sprowadzony, zatankowany owsem, sieczką i marchwią więc nie mogłam tego zmarnować. Wyczesałam księciunia, nawet niemowlęcymi ściereczkami do pupy wytarłam mu nosek, osiodłałam i hop! Pojechałam na padok do Pana Andrzeja. Jazda udała się całkiem całkiem choć wielkich ewolucji to nie było. Ale przecież to stęp jest królem galopu :)

Oj fajnie się jeździło. Cejlon wesoły, energiczny, ruchliwi a jednocześnie bardzo opanowany i hmmm stateczny.

wtorek, 06 marca 2012
Koń w opakowaniu

Tylko przyjechałam do stajni a koń już stoi pod bramką na wybiegu z Harnasiem po jedenj i Czesiem po drugiej stronie, wyprężony, wyprostowany, uszy na baczność, oczy na 5 złoty.

- Ty zobacz. Widziałaś? – przestępuje z nogi na nogę – Weź mnie wypuść to Ci pokażę co się stało!

- Ale spokojnie, co się miało stać? Weź nie panikuj – staram się go opanować z deczka.

- Jak ja mam być spokojny? Przyjechali, wypakowali jakiegoś białego konia w opakowaniu. W opakowaniu! Wyobrażasz sobie coś takiego? Teraz konie się pakuje w takie coś! Co wisi!

- Koń? Przyjechał?

Pobiegłam do stajni i faktycznie, z jednego jeszcze wolnego boksu wystaje biały ciekawski łeb, całkiem zgrabny, zainteresowany, z błyszczącymi oczami. W derce. Jakby Cejlon widział siebie kiedyś w lustrze w derce to by się na widok konia w opakowaniu tak nie dziwował.
poniedziałek, 05 marca 2012
Mamy cień

Dziś był dzień bez humoru. Wszystko leciało z rąk, jakoś tak pozbierać się popołudniu nie mogłam. Nie wsiadłam ale polonżowałam z pół godziny w bardzo energicznym stępie. Cejlon miał nawet życzenie pokłusować. A proszę bardzo!

A to jeszcze weekendowe zdjęcie.

niedziela, 04 marca 2012
Co-by-tu?
    No i co my tu mamy? Stoi tam to i co ja niby mam z tym zrobić? Przejść, udać, że przeskoczyłem? Przeturlać się pod? A może przejść na paluszkach jak po linie? Ona mnie raczej obraża czymś takim. A póki co stoję w słonku, ona nic nie chce, nie wiem co będzie dalej... trwaj chwilo, trwaj!
    ps. przeszedłem dziś sam obok dużego auta <duma>
Zaczynamy robić "coś"

Wczoraj zaczęliśmy sezon. Bardzo skromnie, bo tylko spacer na plac pod lasem i z powrotem ale w zadaniu chodziło tylko o przejechanie w spokoju i bez panikowania w „tych miejscach” co zawsze. Cejlon spisał się bardzo dobrze a co cieszyło mnie dodatkowo, w ogóle nie miał kłopotów w kroczeniu po twardej drodze z kamieniami gdzie niegdzie. Nie było macania i utraty chęci do ruchu. Dziś pokręcimy się po placu. Pierwszy tydzień mamy na rozstępowanie – im więcej tym lepiej. Może nie będziemy sami? Jest słońce, może uda nam się zrobić kilka zdjęć.

wtorek, 18 października 2011
Jesień na tapecie

Powoli płyną jesienne dni w Małej Rusi. Tu czas zawsze zwalnia i jest tak cudnie jesienno-przytulnie. Jeszcze miesiąc temu wrzaskliwe klucze przecinały niebo. Potem jakiś zakochany jeleń wrzasnął mi prawie w twarz, jak wyszłam wieczorem ze stajni. Teraz powietrze robi się coraz bardziej krystaliczne i ostre. Konie opychają się sianem, bo trawa już występuje w formie symbolicznej. Nietoperze już nie wylatują więc wieczorem mogę chodzić z dumnie podniesioną głową. Przemykanie po podwórzy w pozycji przyziemno-czołgliwej źle wpływa na kręgosłup i moje morale.

 

W sobotę Hubertusowa ganianina i ognisko. Cejlon się nie zapisał, bo on poluje tylko na koty, nie na lisy. A ja się zapisałam, na wóz. Będzie bosko, może dadzą mi przez chwilę potrzymać lejce?

 

Agata jest odważna nad wyraz, bo zapuszcza się z Mecenasem na jakieś doły, chyba też ruskie. Pół dnia byli w lesie konno i wróciła w jednym kawałku, co napawało mnie niezwykła dumę i wzruszeniem. Kto był kiedykolwiek z Mecenasem w terenie ten wie, o czym piszę. Ja kiedyś byłam w takim terenie. To był jedyny raz w życiu, gdy wręcz marzyłam o tym by już wreszcie zsiąść. No nie jestem wytrzymała. I mam konia w wersji spacerowej.  A Mecenas to jest taki prawdziwy człowiek z żelaza.

 

A w naszych jazdach przymusowa przerwa techniczna. Moje kochane siodełko wędruje do poszerzenia i dopchania poduszek, by lepiej pasowało do konia. Liczę na sporą poprawę z poprawionym siodłem, bo koniowi powinno się zrobić o wiele wygodniej i zdrowiej dla plecków. Tym czasem bujamy się na podkładce.

niedziela, 25 września 2011
Cejlon w ołówku

rysunek

To dzieło Karoliny :)

sobota, 24 września 2011
Cześć
poniedziałek, 13 grudnia 2010
W tv

http://tvp.info/teleexpress/wideo/12122010-1700/3408625

Kogo my tu w teleexpressie mamy? :):)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19